Przedwyborcza estetyka Sierpca – XI 2014 r.

Wybory za pasem. To i słychać i widać. Nie tylko w prasie, lokalnej telewizji, czy w naszych skrzynkach pocztowych. Widać to przede wszystkim w całym mieście. Miasto wręcz tonie w kolorowych plakatach tych co zrobią, że „będzie lepiej”. I nie byłoby w tym nic złego jeśli byłyby to plakaty na wyznaczonych słupach i tablicach ogłoszeniowych. Niestety wielkoformatowe bilboardy zaczęły dominować nad miejską architekturą. I to w sposób obrzydliwie przytłaczający. Zero gustu, poczucia estetyki a w połączeniu z nieprzyjemną, jesienną „bylejaką” aurą sprawiają, że poczucie zażenowania rośnie.

Kandydaci na burmistrzów i radnych prześcigają się wzajemnie w koncepcjach jak upiększyć miasto, jak sprawić żeby było bardziej atrakcyjne turystycznie, by ściągnąć gości, by zachwycili się pięknem Sierpca (o rozumieniu przez wielu z Nich słowa „rewitalizacja” nie będę absolutnie wspominał, bo to temat rzeka). Wymyślają coraz to lepsze pomysły na wygląd miasta, padają koncepcje powołania miejskich architektów, konserwatorów, czy urzędników zajmujących się wyglądem i estetyką Sierpca… oczywiście… tylko, że dopiero PO WYBORACH. Teraz jest czas by oszpecać miasto i pokazywać, kto może więcej wydać na billboardową kampanię.

Redakcja „Starego Sierpca” z nikim nie sympatyzuje, a wybór miejsc był kwestią subiektywną. My sympatyzujemy tylko z Sierpcem 🙂 A Sierpc jest najważniejszy!

Słusznych wyborów!

PS. A teraz pora na falę krytyki – może i kandydatów, albo ich zwolennników – trudno, przyjmiemy ten kielich goryczy. nie zmienię jednak zdania, że miasto niczym nie zyskuje na twarzach uśmiechających się polityków.

DSC_6824Płocka 29. Jeszcze parę okien zostało wolnych. Kto pierwszy?

DSC_6829Parking przy sklepie „Lidl”. Tu już chyba tylko salon okien i drzwi na następne 2 tygodnie można by zakryć.

DSC_6833Parking przy „Gramie”. Biedny karczek tylko niepotrzebnie zajmuje miejsce.

DSC_6836Poczta i budynek przy Piastowskiej 12. No ale na poczcie miejsca jeszcze dosyć.

DSC_6841Płocka 11. No tak… tu jeszcze coś się zmieści.

DSC_6902XIX-wieczne jatki miejskie. Nie służą handlowi mięsem i pieczywem jak kiedyś, ale jako miejsce dla polityków – jak najbardziej. Jeszcze dwa skrzydła prawie wolne! Kto chętny?

DSC_7044Kilińskiego 3. Z symetrią coś nie styka, ale…

DSC_704611. Listopada 35. No! I pod kolor i kawałek elewacji odmalowano. Słusznie! Na dole miejsca jeszcze trochę.

DSC_704911. Listopada 31. Tu farby zabrakło. Ale jeszcze jeden bilboard z boku i może nikt nie zauważy.

DSC_705411. Listopada 24. Ważne, że z dala widoczne!

DSC_706011. Listopada 6. Tu już miejsca nie starczy. A szkoda. Taka lokalizacja…

GALERIA NA FACEBOOKU:
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.858344247543916.1073741825.291391887572491&type=1

Polecamy Państwa „lajkom” i udostępnieniom!

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

EDIT1: Temat okazał się być „chwytny”. Internauta tao dorzucił nam garść wykonanych przez siebie zdjęć wyborczych billboardów. Zobaczcie sami:

DSCF6158DSCF6160DSCF6165DSCF6170DSCF6173DSCF6169

Reklamy

Carski maneż kolejnym sierpeckim dyskontem?

Na brak wielkopowierzchniowych sklepów samoobsługowych Sierpc narzekać nie może. Na łamach lokalnych mediów przetoczyła się niedawno dyskusja o problemach sierpeckiego handlu i wprowadzaniu na lokalny rynek kolejnych zagranicznych inwestorów, budujących w mieście supermarkety różnych marek. Nie będę próbował oceniać tego problemu ani komentować słuszności (bądź jej braku) poczynań sierpeckich władz. Problem, nad którym chcę się pochylić i na który chciałbym zwrócić uwagę w tej krótkiej refleksji, dotyczy sprawy lokalizacji kolejnego marketu w miejscu niecodziennym. Otóż, jak poinformował jeden z radnych na łamach najnowszego numeru biuletynu Urzędu Miejskiego w Sierpcu „Nasz Sierpc” [nr 1/2014 (104), s. 13-14], zewnętrzny inwestor, firma „Kaufland” postanawia otworzyć w mieście swój nowy sklep. Jako miejsce inwestycji, radny podaje informację: „Magazyny zbożowe, pomieszczenia po dawnym PZGS-ie, tzw. „Sierpczanka” przy ul. Płockiej – Świętokrzyska„. No tak… kiedy poda się informację, że sklep ulokowany zostanie na terenie dawnych „magazynów zbożowych”, to informacja może przejść bez większego echa. Co jednak pomyśli sierpczanin, jeśli powie mu się, że przed byciem magazynem, obiekt pełnił zupełnie inną funkcję? A jeśli dodam, że historia budynku sięga 4. ćwierci XIX wieku i jest to jeden z niewielu obiektów pozostałych po istniejącym w Sierpcu kompleksie garnizonowym 48. Ukraińskiego Pułku Huzarów i pełnił reprezentacyjną funkcję ujeżdżalni koni (tzw. maneżu) i jest świadectwem historii miasta z czasów carskich? Czy to też wyda się obojętne?

Ujeżdżalnia koni w Sierpcu. Około 1910 r. Widok od północnego wschodu.
Fot. z zasobów Centralnego Państwowego Archiwum Filmu, Fotografii i Fonografii w St. Petersburgu.

Dziwi fakt, przemilczania kwestii historii tego obiektu. Budynek powstał w latach 90-tych XIX wieku, by stacjonujący w Sierpcu carscy dragoni (a potem huzarzy), mogli szkolić swoje kawaleryjskie umiejętności, poprzez ujeżdżanie koni czy naukę zwierząt skoków przez przeszkody. Ćwiczenia takie mogły odbywać się na świeżym powietrzu, jednakowoż skuteczniejszą była tresura zwierząt na terenie zamkniętym, zadaszonym, by bez względu na aurę móc efektownie pracować z końmi. Sierpecki maneż był pierwszym garnizonowym obiektem, który dostrzec można było wjeżdżając do Sierpca ze stolicy guberni – Płocka. Ujeżdżalnia wchodziła w skład kompleksu budynków ulokowanych w tej części miasta (kompleks drewnianych koszar dragonów z 1894 roku, stajnie, budynki administracyjne, itd.). Reprezentacyjność obiektu podkreślono ceglaną dekoracją, jaką go ozdobiono (dziś częściowo skutą i ukrytą pod wtórnym tynkiem).

Pluton 15. Ukraińskiego Pułku Huzarów. Fot. z arch. książki „W Sierpcu za cara…”

Do dziś jednak tylko budynek maneżu przetrwał próbę czasu. Drewniane obiekty koszar i stajni zostały rozebrane tuż po I wojnie światowej. Na terenie dawnego zespołu, w 1919 roku, siedzibę znalazła Fabryka Maszyn i Urządzeń Rolniczych „Sierpczanka”. W tym czasie dokonano zmian w strukturze budowli dawnej ujeżdżalni. Usunięto wschodni ryzalit, zmniejszono otwory okienne, a część z nich zamurowano. Podniesiono koronę murów, wznosząc nowy dach oraz dzieląc wnętrze na dwie kondygnacje betonowym stropem wspartym na szeregu słupów (słupy dzielą wnętrze na trzy nawy i piętnaście przęseł, co odpowiada zewnętrznemu podziałowi elewacji). Zbito także część ceglanych dekoracji od północy. Cały obiekt otynkowano. Zmiany nastąpiły również w układzie przestrzenno-funkcjonalnym wewnątrz budynku. W ostatnich latach dobudowano nowe pomieszczenie od zachodu, między skrzydłem zachodniego ryzalitu a korpusem, zaburzając pierwotny rzut obiektu zbliżony do krzyża. W zachodnim ryzalicie umieszczono dziś biura a nowy aneks wykorzystywany jest również jako magazyn.

Bryła i częściowo ukryte pod tynkiem dekoracje z cegły [analogiczne do elewacji dawnej pułkowej łaźni przy ul. Solskiego, czy gmachu siedziby sztabu przy Płockiej 38] jednak pozostały. Obiekt poza wartością materialną ma również wartość niematerialną. Jest świadectwem przeszłości o odległych czasach zupełnie innej sierpeckiej rzeczywistości – miasta pod dwujęzycznymi szyldami na sklepach, snujących się po sierpeckich ulicach żandarmach i oficerach z sumiastym wąsem, przystojnego rotmistrza dosiadającego rosłego wierzchowca przemierzającego konno ulicami miasta, za którym z wypiekami na twarzy oglądała się sierpecka dziatwa i podkochujące się młode dziewczęta. Budynek carskiego maneżu w Sierpcu jest więc miejscem pamięci, świadkiem historii, której żyjące dziś pokolenia sierpczan nie obejmują swoją pamięcią komunikatywną. Nie ma żyjących świadków przeszłych wydarzeń, którzy mogliby podzielić się swoimi wspomnieniami. Pozostają więc zabytki – jako pomniki przeszłości (które pięknie opisuje niemieckie słowo Denkmal – pochodzące od denken – czyli przypominać, myśleć i polskie słowo Pomnik – od staropolskiego – pomnieć, pamiętać.).

Południowa elewacja dawnej ujeżdżalni koni w Sierpcu. Fot. T. Kowalski.

Wschodnia elewacja dawnej ujeżdżalni koni. Fot. T. Kowalski.

Dawna ujeżdżalnia koni w Sierpcu. Widok od południowego zachodu. Fot. T. Kowalski.

Budynek sierpeckiego maneżu ma historię starszą od poewangelickiego kościoła przy Płockiej, jatek na Nowym Rynku, czy większości sierpeckich kamienic w obrębie Starego Miasta. Wyobraźmy sobie ulokowanie W NICH supermarektów…! Czy na prawdę miasto nie ma pomysłu na swoje dziedzictwo kulturowe? Czy nie potrafi wypromować tego co najcenniejsze w jego historii? Czy zburzenie obiektu (jak dzieje się to w obrębie Starego Miasta), lub jego sprzedaż – czyli po prostu pozbycie się ‚problemu’ – to jedyna droga którą miejscy decydenci potrafią podjąć?

Zdaję sobie sprawę, że obiekt carskiego maneżu przy Płockiej w Sierpcu nie jest dziś własnością miasta, a prywatnego przedsiębiorcy, więc sprawa sprzedaży obiektu nie leży w gestii miasta. Ja jednak zadaję urzędnikom i naszym politykom szereg prostych pytań – Czemu obiektu nie obejmują plany zagospodarowania przestrzennego? Czemu w Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Sierpca obiekt potraktowany jest na równi choćby z sąsiadującą z nim od południa Stacją Benzynową? Czemu nie ma do niego wytycznych konserwatorskich? Czemu obiekt nie figuruje w ewidencji budynków objętych ochroną? Czemu nie wie o nim nic wojewódzki konserwator zabytków w Płocku? Odpowiedź brzmi – tak łatwiej. O zgrozo!

Co jeszcze przez ignorancję i zamiatanie spraw pod dywan będzie musiało mieć swoje „post mortem”? Lęk ogarnia mnie przed tym co za chwilę stanie się na Nowym Rynku (dziś Plac Chopina), w domu pod numerem 16. Przez brak pomysłu i zerowe chęci ratowania dziedzictwa już za moment odejdzie do historii najcenniejsza sierpecka perła architektury drewnianej. Co my zostawimy kolejnym pokoleniom? Jakie damy o sobie świadectwo? Ja chcę jedynie ostrzec – że HISTORIA NAS OCENI…

Post scriptum
Wierzę, naprawdę głęboko wierzę, że ktoś z „wyższej instancji” zareaguje na sprawę budowy sklepu w XIX-wiecznym gmachu maneżu w Sierpcu. Że powstaną wytyczne, a przebudowa obiektu (przez myśl nie przechodzi mi nawet możliwość jego rozbiórki!) odbędzie się zgodnie z obowiązującą doktryną konserwatorską i według odpowiednich zaleceń. Oczywistym jest, że aby obiekt zabytkowy żył, potrzebna jest mu nowa funkcja [nikt tam dziś przecież nie będzie ćwiczył jazdy konno] – ale zaprojektowanie nowej funkcji dla obiektu zabytkowego musi odbyć się według konserwatorskich zaleceń. To nie funkcja ma dyktować wygląd zabytku, ale zabytek – MOŻE pozwolić sobie wpisać nową funkcję. Miastu powinno zależeć na tym, by nie zniszczono kolejnego cennego (choć nieco zapomnianego) obiektu, a jego nowa funkcja nie przyćmiła wartości z niego płynących.

Ostateczną decyzję o zgodzie na lokalizację i powstanie sklepu „Kaufland” w Sierpcu w najbliższym czasie ma podjąć Rada Miasta. Jaki będzie wynik dyskusji i głosowań? Czas pokaże…

Niech przykładem „dobrych praktyk” będzie zaprojektowanie nowej funkcji w ‚bliźniaczym’ obiekcie carskiej ujeżdżalni koni we Włocławku (dokąd właśnie sierpeckich huzarów dyslokowano na moment przed I wojną światową), gdzie wpisując nową funkcję (dyskontu marki „Biedronka”) uszanowano materialną strukturę [m.in. bryłę, detal] i nie zatarto wartości dawności płynącej z obiektu.

Włocławek, dawny maneż 15. Ukraińskiego Pułku Huzarów przy ul. Żytniej. Fot. google.com

Post post scriptum
Więcej na temat carskiego maneżu w Sierpcu można przeczytać w:
T. Kowalski, W Sierpcu za cara : śladami rosyjskiego garnizonu, Sierpc 2013, s. 192-197.

Księcia Wacława 6 : post mortem

Na naszych oczach odchodzą kolejni świadkowie przeszłości miasta. Przemijają, znikają z naszych oczu i z ogólnej świadomości. Nie mam tu na myśli leciwych mieszkańców Sierpca, bo i tych, niestety, najbardziej wartościowych, wciąż nam zabiera czas. Mam jednak na myśli takich milczących świadków, ‚żyjących’ dłużej niż ludzkie 70, 80 lat. Nieubłaganie, bezradność decydentów miejskich, skazuje na ‚odejście’ kolejne pomniki przeszłości, świadków dawnych wydarzeń i minionych dziejów, materialne nośniki pamięci Sierpczan sprzed dwóch wieków. W ubiegłym tygodniu do grona utrwalonych jedynie na fotografii przeszedł kolejny drewniany element sierpeckiego Starego Miasta. Zburzono bowiem dom przy ul. Księcia Wacława 6. I to jemu, niejako post mortem, dedykuję niniejszy artykuł.

Ulica Księcia Wacława (tu podpisana jako Żabia) na rosyjskim planie miasta z 1894 roku
(zacieniowana na fioletowo)

Ulica znana pod dawną nazwą 1. Maja (a jeszcze wcześniej Żabią, a na co wiele wskazuje również i Schenkenstrasse [w czasie gdy Sierpc, zwał się Schirps]) posiadała w swojej strukturze urbanistycznej szereg ciekawych obiektów, charakterystycznych dla małomiasteczkowej zabudowy północno-zachodniego Mazowsza. Drewniana zabudowa tej ulicy bardzo plastycznie prezentowała się jeszcze w latach 70-tych XX wieku. Warto podkreślić, że nietypowy przebieg ulicy (w połączeniu z zabudową Starego Rynku i placu przykościelnego farnego) i podział działek sięga jeszcze późnego średniowiecza. Oczywiście znane nam z fotografii budynki z Księcia Wacława to zabudowa najpóźniej z 4 ćw. XIX wieku, niemniej wzniesiona na zrębach o wiele starszych budowli (często z wykorzystaniem piwnic i fundamentów).

Ulica Księcia Wacława (daw. 1. Maja) w Sierpcu. Widok od strony Starego Rynku. Pocztówka z okresu okupacji niemieckiej (ulica zwana wówczas Schenkenstrasse).

Ulica Księcia Wacława (daw. 1. Maja) w Sierpcu. Widok od strony ulicy Biskupa Floriana (daw. Partyzantów). Zdjęcie z 1976 roku autorstwa Wojciecha Wiśniewskiego, ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sierpcu.

Niestety od kilkudziesięciu lat zaczęły znikać kolejne domy z linii zabudowy tej ulicy. Dom spod adresu Księcia Wacława 3 z charakterystyczną murowaną oficyną zburzono w 1999 roku. Cztery lata wcześniej zniknął dom z posesji nr 7. Dom spod numeru 10 (który stał na skrzyżowaniu z daw. ulicą Partyzantów) także zrównano z ziemią. Nie ma śladu po domostwie stojącym pod numerem 1. Pod numerami 2 i 4 stoją murowane, współczesne budynki. Puste place działek nr 5 i 11 straszą do dziś wybujałą roślinnością i zalegającymi śmieciami. Pod numerem 8 i 15 też stoją nowe gmachy. Pamięci po dawnych dziejach ulicy, nazywanej już w czasach carskich Żabią do niedawna strzegły domy spod numerów 9, 6 i 11 (pierwszy wpisany w 1979 roku do rejestru zabytków). Niestety „na straży” pozostały już jedynie domy w zachodniej pierzei ulicy (9 i 11). Dom nr 6 przegrał z czasem w końcu lutego 2014 roku.

Dom przy ulicy Księcia Wacława 6. Widok od ulicy. Rok. 1979. Fot. Waldemar Burzawa.
Ze zbiorów Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków Delegatura w Płocku.

Dom przy ulicy Księcia Wacława 6. Widok od podwórza. Rok. 1979. Fot. Waldemar Burzawa.
Ze zbiorów Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków Delegatura w Płocku.

Budynek został wzniesiony na początku XX wieku. Prawdopodobnym wydaje się, że powstanie na zrębach dwóch sąsiadujących ze sobą parceli, wpłynęło na nietypowe rozwiązanie elewacji podwórzowej (patrz fotografia wyżej – sugeruje ona dwuetapowość budowy, co również było widać przy rodzaju szalowania od strony ulicy – od północy deski umieszczone były pionowo, od południa – poziomo). Przy budowie obiektu wykorzystano dużo starsze, kamienne piwnice (w północnej części budynku). Mimo, że cała część nadziemna wzniesiona była z drewna w konstrukcji zrębowej, to ściana międzytraktowa (w której częściowo ukryte były przewody kominowe) została cała wymurowana z cegły i oparta na solidnym kamiennym fundamencie. Główną elewację budynku zaprojektowano jako siedmioosiową, gdzie w środkowej osi umieszczono drzwi wejściowe w głębokiej, charakterystycznej dla architektury Sierpca, wnęce, przywodzącej na myśl uproszczony portyk wgłębny. Obiekt udekorowano deskami nabitymi na oszalowanie oraz niektóre z nich dekoracyjnie opracowano (profilowane nadproża w części południowej, szczyt wystawki). Cała kompozycja, będąca skomasowaniem istniejącego wcześniej budynku, przedłużonego o nowe, nieregularne ciągi, przywodzi na myśl cechy skromnego klasycyzmu, charakterystycznego dla sierpeckiej architektury początków XX wieku.

Nierozpoznana jest dziś historia budowlana obiektu. Badań architektonicznych już niestety nie można będzie przeprowadzić, a zagadkowa dwufazowość budowy mogłaby dać sporo odpowiedzi dla badaczy rozwoju przestrzennego miasta Sierpca. Dom, który już w 1.poł. XX wieku należał do rodziny Gadzińskich (w 1946 roku jako właściciel w oficjalnych spisach miejskich nieruchomości figuruje Baltazar Gadziński), zamieszkiwany przez kolejne pokolenia lokatorów już nie da odpowiedzi na pytania sierpeckich historyków. Jego dzieje się skończyły.

Strona podwórzowa domu przy Księcia Wacława 6. Wrzesień 2010.
Fot. Jacek Karwowski, zdjęcie z Galerii Sierpc Online (www.sierpc.com.pl)

Dom przy ulicy Księcia Wacława 6. Widok od ulicy. Luty 2011 r.. Fot. Tomasz Kowalski

Dom przy ulicy Księcia Wacława 6. Widok od ulicy. Luty 2011 r.. Fot. Tomasz Kowalski
[warto zwrócić uwagę na zróżnicowany rodzaj oszalowania obiektu]

Pozostaje pytanie: co dalej? Czy miasto Sierpc nie potrafi, nie chce, a może nie rozumie potrzeby ochrony materialnych świadków naszej własnej przeszłości? Czuję zatrwożenie, że takich artykułów w najbliższym czasie będę musiał pisać coraz więcej. Czemu zmusza się do pisania „post mortem„, a sierpeckich fotografików do uwieczniania ruin i pustych placów? Tak wspaniale byłoby napisać coś pochwalającego naszych włodarzy w trosce o pomniki przeszłości Sierpca. Nie bez przyczyny nazywam je „pomnikami„. Słowo to pochodzi od staropolskiego wyrażenia „pomnieć„, czyli PAMIĘTAĆ. Pomniki przeszłości należy chronić, bo są zapisami dawnych dziejów, materialnymi nośnikami działalności tych, którzy przed nami zamieszkiwali miasto i pozostawili je dla nas.

A co po nas pozostanie? Co my zostawimy tym, którzy przyjdą po nas?

„Ogołocona” ulica Księcia Wacława w Sierpcu, „wizytówka” sierpeckiej starówki.
Fot. Jacek Karwowski, zdjęcie z Galerii Sierpc Online (www.sierpc.com.pl)

* * *

2 marca 2014 r. Ostatnie chwile domu przy Księcia Wacława 6 – galeria
Fot. Tomasz Kowalski

XIX-wieczne „widoki zabytków starożytności” z Sierpca

Doczekaliśmy się!

Narodowy Instytut Dziedzictwa przy współpracy z Biblioteką Uniwersytecką w Warszawie wydał niedawno pierwodruk dzieła Kazimierza Stronczyńskiego Opisy Zabytków Starożytności w Guberni Płockiej przez Delegacyę wysłaną z polecenia Rady Administracyjnej Królestwa w roku 1851m zebrane, rysunkami w osobnym Atlasie zawartemi objaśnione, 1853″ w opracowaniu prof. Roberta Kunkla przy współudziale prof. Wojciecha Szymańskiego, pod ogólną redakcją prof. Jerzego Kowalczyka. Wraz z „Opisami” światło dzienne ujrzały „Widoki zabytków starożytności w Królestwie Polskiem służące do objaśnienia opisu tychże starożytności, sporządzonego przez Delegacyę wysłaną z polecenia rady administracyjnej Królestwa w roku 1851 zebrane. Atlas 5, Gubernia Płocka : powiat płocki, powiat pułtuski, powiat przasnyski, powiat lipnowski, powiat mławski” i to one budzą najwięcej emocji i ogromne zainteresowanie badaczy historii, architektury i szeroko pojętej kultury Królestwa Kongresowego.

Dzieło wszechstronnego badacza „starożytności” Kazimierza Stronczyńskiego (1809-1896) stanowi pierwszą systematyczną inwentaryzację zabytków Królestwa Kongresowego. Był on z wykształcenia biologiem, uzdolnionym rysownikiem i litografem. Dzięki pasji badawczej miał duże osiągnięcia naukowe w dziedzinie archeologii, paleografii, numizmatyki, sfragistyki, heraldyki. Owocem jego 10-letniej pracy terenowej, z udziałem rysowników i archiwistów było opracowanie złożone z 5 tomów opisów i 7 atlasów zawierających 400 widoków zabytków akwarelowych z ponad 400 miejscowości w pięciu guberniach Kongresówki.

Dzieło Stronczyńskiego  szczęśliwie zachowane w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie, mimo upływu 155 lat od jego ukończenia, nigdy nie zostało w całości wydane, tylko fragmentarycznie wykorzystywane przez badaczy i konserwatorów. W 2000 roku z inicjatywy Gabinetu Rycin Biblioteki Uniwersyteckiej został powołany zespół do opracowania historycznej inwentaryzacji pod kierunkiem prof. Jerzego Kowalczyka z Instytutu Sztuki PAN. Opracowanie inwentaryzacji poszczególnych guberni powierzono specjalistom  z ośrodka warszawskiego i lubelskiego. Prace terenowe i redakcyjne trwały 5 lat.

Pokłosiem tych działań było wydawanie kolejnych tomów „opisów” i „widoków” Stronczyńskiego. W połowie 2013 roku przyszedł czas na Gubernię Płocką a co za tym idzie – Sierpc (będący do 1867 roku w granicach powiatu mławskiego).

Spopularyzowane (choć tylko w wersji czarno-białej) trzy akwarele z tomu Stronczyńskiego znane były badaczom dziejów miasta już od lat 70-tych XX wieku, kiedy po raz pierwszy reprodukowano je w tomie „Sierpc : studia i materiały. 1” [pod red. Bronisława Szymańskiego, Płock; Sierpc, 1972 r.]. Odtąd na stałe weszły do obiegu zarówno publikacyjnego, a z upływem czasu – internetowego.

Istotne w nich jest to, co należy podkreślić, że są to jedne z najstarszych zachowanych źródeł ikonograficznych dotyczących grodu nad Sierpienicą. Pozwolę sobie przypomnieć, jakie sierpeckie obiekty wówczas zinwentaryzowano (w części tekstowej), a które zobrazowano (w tomie poświęconym „widokom”).

W części opisowej Kazimierz Stronczyński przytacza: „kościół parafijalny pod wezwaniem S-go Wawrzyńca [sic!]„, „wielce dawny, budowla obszerna ciężka, dosyć niezwyczajna od lat kilku zamknięta z powodu zamierzonej naprawy„, a w nim tablicę „z kamienia piaskowego” i „herb Lew” oraz „drewniane relikwijarze SS. Erazma i Krystyny„. Dalej wymienia kościół „pp. Benedyktynek założony w końcu 15-go wieku, przerabiany i odnawiany w 16-m i 17-m, ma na sobie ślady budownictwa wszystkich tych epok„. W tym kościele wśród „starożytności” dostrzega: „nagróbek Katarzyny Goślickiej z domu Kretkowskiej Wojewodzanki Brzesko-Kujawskiej, zmarłej w r.1621” oraz „stary i mocno już uszkodzony obraz przedstawiający wprowadzenie Księży Dominikanów do Płocka w r. 1234″. Stronczyński wspomina jeszcze o „małym kościółku S-go Ducha założonym w r.1614 [sic!]” oraz „kolumnę na żydowskim mieście w Sierpcu” o której pisze „jest to słup murowany z zatartemi już napisami„.

W tomie ilustracyjnym umieszczone zostały trzy akwarele, które przedstawiają kolejno: Kościół parafialny w Sierpcu od zachodo-północy [Atlas V, tabl. 67; 1851; 24,1×31,2 cm]; „Kościół PP. Benedyktynek w Sierpcu od zachodu” [Atlas V, tabl. 68; 1851; 23,9×31,1 cm]; oraz Słup na żydowskiem mieście w Sierpcu [Atlas V, tabl. 69; 1851; 24×26,1 cm].

Cieszy fakt, że akwarele, dotychczas trudno osiągalne zwykłemu zainteresowanemu, a odgrywające tak istotną rolę w badaniach nad dziejami Sierpca są już dziś dostępne na „wyciągnięcie ręki”. Oczywiście zanim tę rękę wyciągniemy musimy policzyć się z kosztami. Zaopatrzenie się w dwa tomy (opis i widoki) dotyczące Guberni Płockiej to wydatek około 300 złotych (zakupu można dokonać przez kontakt z Narodowym Instytutem Dziedzictwa, lub w księgarniach internetowych), ale jest to dzieło tak ważne, że usłyszeć o nim powinien każdy szanujący się Sierpczanin, a wspaniale by było również i zajrzeć do niego.

PS. Na wszelkie ewentualne pytania czytelników dotyczące tomu (choćby innych miejscowości czy powiatów guberni) chętnie odpowiem.

„W Sierpcu za cara…” zaproszenie na promocję

W imieniu organizatorów mam zaszczyt zaprosić wszystkich Państwa na promocję książki „W Sierpcu za cara: śladami rosyjskiego garnizonu” poruszającą temat historii Sierpca w okresie caratu, ze szczególnym uwzględnieniem obecności w mieście garnizonu rosyjskiego wojska – 48. Ukraińskiego Pułku Dragonów i 22. Baterii Konnej Artylerii i jej wpływu na kształt, obraz, architekturę i dzieje miasta.

Spotkanie promocyjne odbędzie się w czwartek, 5 XII 2013 r. o godz. 17:00 w Czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sierpcu (ul. Płocka 30), na które zapraszają organizatorzy: Dyrektor MBP w Sierpcu i Prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Sierpeckiej.

Do zobaczenia !

Echa II wojny wciąż odnajdywane

Tragiczne karty historii posiada historia Żydów sierpeckich. W zasadzie społeczność żydowska w każdym mieście dawnej Rzeczpospolitej przeszła te same koleje losu. Materialnym śladem po bytności starszych braci w wierze, w przypadku naszego jest posiadający lapidaryczny charakter cmentarz żydowski. Nekropolia została w czasie II wojny światowej zniszczona – praktycznie zrównana z ziemią, a nagrobki okupant hitlerowski wykorzystał do brukowania ulic i budowy krawężników.

Po II wojnie światowej, specjalnie powołany w tym celu komitet zajął się wydobywaniem żydowskich tablic nagrobnych (zwanych macewami) z sierpeckich ulic i ustawianiem ich na zbezczeszczonej przez okupanta cmentarnej ziemi przy ulicy Wł. Jagiełły w Sierpcu. Po całej akcji, na cmentarzu wybudowano pomnik upamiętniający wszystkie ofiary sierpeckiego shoah.

Wydawać by się mogło, że po prawie 70 latach od zakończenia wojny, echa tamtych dni już dawno rozwiał wiatr historii. Okazuje się jednak… że nie do końca!

Na mailową skrzynkę naszego serwisu nadeszły dziś zdjęcia internauty podpisującego się jako „stały czytelnik” (chcącego jednak zachować anonimowość), który sfotografował wydobytą kilka dni temu macewę podczas prac budowlanych przy nowym chodniku przy ulicy Dworcowej w Sierpcu.

 

Jaki los czeka obiekt? A może inaczej? – jaki BYŁ los obiektu? Kogo upamiętnia? Czy znajdzie godne miejsce przechowywania, a potem ekspozycji? Obiektowi potrzeba jest niewątpliwie należytej i godnej opieki.

Brak w naszym mieście muzeum miejskiego i kompetentnych osób, które mogłyby nim zarządzać sprawi pewnie, że jeśli obiekt na placu budowy się ostanie, to trafi do miejskiego magazynu, albo zaopiekuje się nim jakaś prywatna osoba. Warto pamiętać, że za tym kawałkiem kamienia stoi historia jakiegoś sierpczanina lub sierpczanki, autentycznej osoby, żyjącej kiedyś w naszym mieście. Tak mało zostało śladów po sierpeckich Żydach… oby ten okruch historii, został doceniony i odpowiednio potraktowany.

„Stałemu czytelnikowi” serdecznie dziękujemy za czujność i przesłane zdjęcia!

PS. Ciekawe ile jeszcze takich obiektów czeka na ponowne ujrzenie po siedmiu dekadach, światła dziennego??

„Powrót do przeszłości II” – Sierpc w 1975 r.

Od dawna naukowcy starają się udowodnić lub obalić tezę o możliwości podróży w czasie. Zanim jednak dadzą konkretną odpowiedź w tym temacie, warto zwrócić uwagę, że wielu z nich uważa, iż wehikułem czasu jest nasz umysł a archiwalne zdjęcia i filmy, pomagają nam przenieść się w odległą rzeczywistość.

Stare albumy i zawarte w nich zdjęcia są oczywistością … ale filmy? Amatorski film sprzed czterech dekad nie jest rzeczą popularną. A jeśli dodamy, że jest to film sierpczanina i przedstawia nasze miasto w połowie lat 70-tych XX wieku? No właśnie… !

Taką oto niespodziankę podsyła na naszą skrzynkę mailową, internauta jacckk, który dzisiejszego poranka odnalazł w przepastnych archiwach serwisu YouTube nieme filmy usera kamieniak96 obrazujące Sierpc w 1975 roku.

Według informacji podanej przez usera kamieniak96, filmy zostały nakręcone prawdopodobnie przez p. Wojciecha Wiśniewskiego, a poddane zostały renowacji przez p. Eufemiusza Kamińskiego. Chwała im za to!

Zapraszam do podróży w czasie. Film pierwszy pokazuje wybrane impresje związane z miastem, film drugi – majowe zawody sportowe na stadionie miejskim!

FILM NR 1 – kliknij w obrazek aby przejść do filmu

FILM NR 2 – kliknij w obrazek aby przejść do filmu

 

PS. A co ze Świebodzinem? Śpią? Czekamy na reakcję i nowe ‚odkrycia’!
PPS. Rybka łyknęła haczyk !