„Bejt-Tahara” na cmentarzu żydowskim w Sierpcu

Bejt-Tahara z sierpeckiego cmentarza żydowskiego nie przetrwał do naszych czasów. Dom przedpogrzebowy – bo tak winniśmy go nazwać w myśl chrześcijańskiej nomenklatury funeralnej – w przypadku judaizmu pełni nieco inne funkcje. Czasem zbyt mocno przekładamy znane nam zwyczaje obrządku pogrzebowego dla wyobrażenia i zrozumienia przebiegu pogrzebu żydowskiego. Bejt-Tahara służy innym celom niż kaplice/domy przedpogrzebowe na naszych cmentarzach. W budynkach Bejt-Tahary rytualnie przygotowuje się ciało zmarłego do pochówku, a żałobnicy czuwają obok na modlitwie. W przeciwieństwie do obrządków chrześcijańskich nie wystawia się w nim ciała na widok publiczny, celem pożegnania zmarłego przez rodzinę i bliskich.

Żydowska Gmina Wyznaniowa w Sierpcu również posiadała na swoim cmentarzu kompleks kilku budynków wchodzących w skład Bejt-Tahary. W przeciwieństwie do samego cmentarza żydowskiego (zwanego kirkutem) dwa najważniejsze z nich przetrwały II wojnę światową, z czego jeden z nich – stosunkowo niedawno – bo dopiero w 2009 roku zniknął z powierzchni ziemi. A był obiektem wyjątkowym i brak odpowiedniej opieki nad nim oraz ciche przyzwolenie na jego zniszczenie, poskutkowały niepowetowaną stratą dla historii drewnianej architektury żydowskiej. Sierpecki drewniany budynek Bejt-Tahary był unikatem w skali ogólnopolskiej.

Dziś przypomnimy Państwu o domu przedpogrzebowym na cmentarzu żydowskim w Sierpcu (przy obecnej ul. Władysława Jagiełły).


O ŻYDOWSKIM RYTUALE POGRZEBOWYM SŁÓW KILKA

Dla lepszego zrozumienia istoty Bejt-Tahary warto przyjrzeć się judaistycznym rytuałom związanym ze śmiercią człowieka. W interesujący sposób istotę pogrzebu żydowskiego wyjaśnił Hubert Rogoziński z Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Łodzi w wywiadzie dla „Dziennika Łódzkiego” (link >>). Na jego podstawie przybliżmy najważniejsze elementy tego rytuału.

W judaizmie człowiek z natury jest rytualnie czysty – przestaje nim być z chwilą śmierci i w pewien sposób ta nieczystość jest „zaraźliwa” (czysty człowiek przez kontakt z tym co nieczyste sam staje się nieczysty). Każdy więc kontakt ze zmarłym sprawia, że „zaraża się” nieczystością. W związku z tym, rodzina zmarłego Żyda nie przygotowuje sama ciała zmarłego do pogrzebu, lecz robi to grupa ludzi zrzeszona w bractwie zwanym Chewra Kadisza, która bierze na siebie całą „nieczystość” związaną z kontaktem ze zmarłym. Wśród 613 judaistycznych przykazań, jest takie, które nakazuje pochówek zmarłego. I tego nie może wypełnić nikt – poza członkami Chewra Kadisza.

Działalność bractwa od zawsze była w zasadzie charytatywna (nie można było bowiem czerpać korzyści materialnych ze śmierci drugiego człowieka). Wśród obowiązków bractwa była organizacja ceremonii, przygotowanie całunu lub trumny, odprowadzenie zmarłego na cmentarz i jego pogrzebanie. Opłatę za ceremonię pobierała jednak Gmina Wyznaniowa (wysokość zależała od pobożności, zamożności, wybranym miejscu pochówku, wystawności pogrzebu – powodowało to często konflikty i roszczenie pretensji wobec członków bractwa). Bo to właśnie do członków Chewra Kadisza należała ocena pobożności zmarłego i decyzja o miejscu jego pochówku na cmentarzu. Działalność lokalnych bractw pogrzebowych prowadziła czasem do sytuacji patologicznych. Mimo rozwiązania w XIX w. na terenie Kongresówki Gmin Wyznaniowych (i wprowadzenia w ich miejsce tzw. Dozorów Bożniczych) a co za tym idzie – teoretycznej likwidacji bractw Chewra Kadisza, to te istniały nadal, często samowolnie się rządząc na cmentarzach, pobierając (niezgodne z prawem) horrendalne kwoty za pogrzeb i nie rozliczając się z rachunków (więcej >>).

Członkowie bractwa wywodzili się z różnych środowisk – chasydów (>>) i mitnagdów (>>), uczonych i prostych Żydów, kupców i rzemieślników, bogatych i biednych. Mimo różnych niesnasek, w większości przypadków członkowie Chewra Kadisza cieszyli się wśród społeczności żydowskiej dużym szacunkiem. W starych, żydowskich miasteczkach w miejscowej hierarchii byli czasem nawet ważniejsi od rabinów – bowiem tylko oni mogli wypełnić przykazanie nakazujące pochowanie zmarłego. Przynależność do tej grupy traktowano jako nobilitację.

W tradycji żydowskiej przyjęte jest, że pogrzeb powinien mieć miejsce w dniu śmierci, lub najpóźniej w ciągu doby od zgonu. Gdy umiera Żyd, rodzina kładzie jego ciało na podłodze, z nogami ułożonymi w kierunku wyjścia i przykrywa je prześcieradłem oraz zapala świecę. Następnie ciałem zajmują się przybyli do domu zmarłego członkowie Chewra Kadisza – zabierają je celem dokonania rytualnych czynności, które mają oczyścić przed pochówkiem ciało zmarłego. Wprawdzie zadania, których podejmowało się bractwo były z natury rzeczy nieprzyjemnymi, lecz przygotowanie tego ostatniego obrzędu zwane jest w judaizmie „prawdziwą miłością”.

tahara05

Chewra Kadisza przygotowujące zmarłego do pogrzebu. Fot. za: LINK >>

Czynności związane z rytualnym przygotowaniem ciała do pogrzebu nie powinny odbywać się w domu zmarłego – należało je czynić w specjalnie przygotowanym do tego miejscu (wprawdzie w dawnych czasach – z pewnością przed XIX w. – oczyszczenia dokonywano w domu, jednak później zwyczaj ten zanikł na dobre). Z domu zmarłego formował się orszak pogrzebowy, prowadzący na cmentarz w ustalonej kolejności żałobników.

tahara02

Pogrzeb żydowski (Galicja), Fot. za: LINK >>

Na żydowskich cmentarzach wydzielano zazwyczaj część gospodarczą (najbliżej drogi dojazdowej), gdzie wznoszono: tzw. domy oczyszczenia, miejsce czuwania – salę modlitewną dla członków konduktu, dom dla stróża, pomieszczenie na karawan, magazyn na sprzęty do porządkowania cmentarza, itd. Często pomieszczenia te mieściły się w jednym wspólnym budynku, który we współczesnej nomenklaturze moglibyśmy nazwać domem przedpogrzebowym (herb. Tahara-Sztibl, jid. taare-sztibł). Zazwyczaj dzielił się on na dwie zasadnicze części:

  • dom oczyszczenia (herb. Bejt-Tahara lub Tahara Sztibl), gdzie dokonywano rytualnego oczyszczenia ciała (Tahara), tu znajdowały się stoły do obmywania zwłok, (czasem zaopatrzone w urządzenia do ich obracania), piece do podgrzewania wody, system odprowadzania nieczystości; tu również przechowywano narzędzia do przeprowadzenia Tahary.
  • miejsce czuwania (hebr. Bejt-Szmira), rodzaj poczekalni dla członków konduktu pogrzebowego, gdzie pod opieką żałobnika (hebr. szomer) w modlitwie czekali oni na zakończenie Tahary i stąd odprowadzano przygotowanego na pochówek zmarłego do jego grobu.

W dużych kompleksach Bejt-Tahary mogły być jeszcze wydzielone pomieszczenia dla stróża, grabarza, czy biura cmentarza.

tahara03

Tahara. Fot. za: LINK >>

Szczegółowy przebieg Tahary można poznać TU>> i TU>>. Po rytualnym obmyciu ciała i zamknięciu go w trumnie (lub zaszyciu w całunie), przenoszono je na marach do miejsca czuwania gdzie czekali żałobnicy. Tu rozpoczynał się ostatni etap pogrzebu – ponownie formował się kondukt (w tym samym porządku jak przy przeniesieniu ciała z domu zmarłego na cmentarz) prowadzony z części gospodarczej na część grzebalną cmentarza – prosto do wykopanego grobu. Niegdyś Żydów chowano bez trumien, owijając tylko ich ciało w całun (z czasem, ze względów sanitarnych zaczęto stosować proste trumny) i chowano zawsze do ziemnych (nie betonowych) grobów, by zgodnie z biblijnym zapisem „prochem jesteś i w proch się obrócisz”, nie utrudnić ciału pełnego zespolenia z ziemią. Jeszcze jedną ważną zasadą żydowskiego pochówku było pogrzebanie w jednym grobie tylko jednego zmarłego. Między pochowanymi zmarłymi musiał istnieć odstęp szerokości sześciu dłoni. Zmarłego chowało się z głową skierowaną na zachód, a nogami na wschód. Po złożeniu zwłok do grobu, przysypywało się je warstwą ziemi i odmawiało modlitwę El Male Rachamim. Po pełnym zakopaniu ciała syn zmarłego, lub najbliższy krewny odmawiał modlitwę zwaną Kadisz (wysławiającą imię Boga – nie jest to modlitwa za zmarłego, lecz przypomina ona żałobnikom o Stwórcy i wierze oraz prostuje drogę zmarłego do „ogrodów Eden”).

tahara04

Pogrzeb żydowski. Fot. ze zbiorów ŻIH, za: LINK >>

Na koniec ceremonii pogrzebowej żałobnicy ustawiali się w dwóch rzędach, pomiędzy którymi przechodzili członkowie najbliższej rodziny zmarłego. Przy bramie cmentarza powinna była znajdować się studnia lub pompa, która pozwalała na dokonanie rytualnej ablucji po opuszczeniu „nieczystego” cmentarza. Osoby uczestniczące w pogrzebie nie wracali tą samą drogą, którą przyszły na cmentarz. Przez pierwszy rok po pogrzebie nie można budować nad grobem pomników. Natomiast w pierwszą rocznicę śmierci rodzina ustawiała nad nim macewę.

PDDS000008p (2)

Cmentarz żydowski w Sierpcu. Grób Szlomo Josefa Tacy. Fot. za: LINK >>


SIERPECKIE BRACTWO CHEWRA KADISZA

W Sierpcu przed II wojną światową również działało bractwo Chewra Kadisza, którego głównym zadaniem było oddanie zmarłemu Żydowi „ostatniej posługi” – przygotowania go do pogrzebu.

Na przestrzeni dziesięcioleci kierownikami sierpeckiego bractwa Chewra Kadisza byli znani skądinąd przedstawiciele ważnych dla dziejów miasta starozakonnych rodzin. Wymieńmy kilku: Jakob Graubart, Załman Garlitz, Mendel Gurfinkel, Eliahim Glazer, Jakob Gorlitz, Mendel Gorlitz (Lipszyc), Binem Wajsmel, Baruch Rzeszotka, Jakob Mosze Tajtelbaum, jego syn Mendel Melech Tajtelbaum, Michał Turkltaub, jego syn Mordechaj Dawid Turkltaub, Izrael Chaim Jeszajewicz, Jakob Hersz Jeszajewicz, Lipaia Nasielski, Jehuda Baruch Skórnik, Josel Pukacz, Załman Frydman, Meir Cyprys, Jezechiel Kadecka, Mosze Natan Klin, Eliakim Ryż i inni. W sierpeckiej Chewra Kadisza posługiwały także kobiety (zajmowały się głównie szyciem całunów pogrzebowych, ale również pomagały wdowom w pierwszym okresie żałoby), wśród nich były: Ester Baniet, Rachel Abbas, Rachela (zwana Szochetke), Rellah (żona Haskella Baszkesa), Sara Grossman (żona Mosze Grossmana), Rywka (żona Chaima Nachuma Tunbola), Towa Lea (żona Mordechaja Ashera Migdala), Tzirel Lipias (żona Lipa Nasielskiego), Jetta (żona Dawida Sochaczewskiego), Rojza Dina (żona Załmana Kleina), Sheina Blimah Karpa i inne. (za: >>)

Jak wspominał I. M. Sedroni (Senderowicz), sierpecka Chewra Kadisza nie używała karawanu – zmarłych zawsze noszono na marach. Na cmentarz prowadzono zmarłych zaułkiem zwanym ulicą Przybóżniczą (dziś ul. F. Żwirki i S. Wigury, lub Krótka), a powrót odbywał się inną drogą – przez wieś Włóki (dziś ul. Wł. Jagiełły i S. Reymonta). W przypadku srogich zim i oblodzenia uliczki Przybóżnicznej – żałobnicy wyjątkowo szli i wracali drogą przez Włóki.

trasa konduktu

Przypuszczalna trasa konduktów pogrzebowych na cmentarz żydowski w Sierpcu. Na planie miasta z 1938 r., na podstawie zapisów w „Księdze Pamięci…”, rys. Tomasz Kowalski, 2018 r.

Funkcję stróża na cmentarzu, na krótko przed wojną pełnił Żyd, którego zwano Chaskiel’tie – jak wspominał Senderowicz – „był to Żyd biedny i nieudacznik”. Mieszkał w małym domku koło cmentarza, przeznaczonym dla stróża. Wcześniej stróżem był goj – Niemiec o nazwisku Schmidt.

Członek Chewra KadiszaZałman Frydman (mieszkający przy ul. Zielonej – dziś Jaśka Pilika) był inicjatorem uporządkowania cmentarza na pocz. XX w. Duży projekt przewidywał inwentaryzację sierpeckiego kirkutu. Frydman nadał rzędom litery porządkowe, a poszczególnym grobom cyfry oraz wykonał na podstawie inskrypcji na macewach – listę wszystkich zmarłych. Pomagający mu w projekcie Noach Zilberberg wykonał plan cmentarza zaznaczając groby oraz alejki oraz przygotował listę pochowanych i odpowiednie tablice informacyjne, które zamontowano na cmentarzu. W 1903 roku wydana została (przez Jenerał-Gubernatora warszawskiego) zgoda na rozszerzenie cmentarza żydowskiego w Sierpcu.

Musiały w Sierpcu mieć również miejsce różne spięcia na linii: bractwo Chewra Kadisza – Gmina – członkowie Gminy, skoro Abraham Mława na pocz. l. 30 XX w. założył „nowe” Chewra Kadisza. Główną przyczyną była dyskryminacja starszych członków „dawnego” bractwa wobec części sierpeckiego społeczeństwa żydowskiego, która (wbrew przepisom) wydzieliła na cmentarzu kwatery „lepsze” i „gorsze”, przyznając lepsze miejsca według własnego uznania (a pewnie i ze względu na pobieranie nieoficjalnych, dodatkowych opłat). Abraham Mława powołując nowe bractwo pogrzebowe i próbując przejąć zarząd nad cmentarzem, chciał by grzebano zmarłych obok siebie – w kolejności takiej, jak umierali, bez względu na ich status społeczny i majątkowy. Kierownikiem nowego bractwa Chewra Kadisza został Meir Reshotko [Rzeszotko] (syn Barucha, znanego i szanowanego w Sierpcu szamasza w Nowym Bejt-Midraszu), lecz pochowali oni jedynie kilku zmarłych, gdyż niedługo po powołaniu bractwa – w bliżej nieznanych okolicznościach – zostało ono zlikwidowane.


BEJT-TAHARA NA CMENTARZU ŻYDOWSKIM W SIERPCU

Najpewniej na pocz. 2. ćw. XX w. (może 1928 r.?) wzniesiono na sierpeckim kirkucie kompleks budynków Bejt-Tahara. Zlokalizowano je w południowo-zachodnim narożniku cmentarza, nieopodal wejścia od obecnej ulicy Władysława Jagiełły. Na zespół ten składały się co najmniej trzy budynki: dom oczyszczenia, dom czuwania, dom stróża.

Dom oczyszczenia i dom czuwania – choć osobne, ideowo stanowiły jeden budynek. Usytuowane były obok siebie, w bliskiej odległości – co pozwalało na płynny przebieg obrzędów pogrzebowych dziejących się w obydwu z nich.

Dom oczyszczenia (Bejt-Tahara), był obiektem murowanym z cegły, parterowym, przekrytym dwuspadowym dachem. Usytuowany był szczytem do obecnej ulicy Jagiełły. Wejście poprzedzone było gankiem od strony zachodniej (rzadkością były okna i drzwi domu przedpogrzebowego skierowane w stronę cmentarza, a więc w przypadku Sierpca – na północ i wschód). Wewnątrz mieścił się piec do podgrzewania wody. To tutaj kondukt prowadzony przez bractwo Chewra Kadisza przynosił ciało zmarłego i dokonywał rytualnego obmycia i przygotowania zwłok do pogrzebu (Tahara). W tym czasie żałobnicy przechodzili do drugiego z budynków, zwanego domem czuwania i tam w modlitwie oczekiwali na zakończenie Tahary.

tahara01

Dawny dom oczyszczenia (Bejt-Tahara) na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Widok od południowego zachodu. Fot. krótko po II wojnie światowej. Oryginalny podpis Ohel-dom (gdzie przygotowywano ciała zmarłych) pozostał niezburzony na zniszczonym cmentarzu. Fot. za: Gmina Sierpc – Księga Pamięci >> . Z lewej strony widoczny drewniany dom opłakiwania.

Dom czuwania (Bejt-Szmira), usytuowany był na północ od domu oczyszczenia. Wzniesiony z drewna, w konstrukcji sumikowo-łątkowej, założony na planie zbliżonym do kwadratu, przekryty niskim, dwuspadowym dachem. Od północy i południa prowadziły do niego dwa szerokie otwory wejściowe. Wnętrze budynku obiegał fryz inskrypcyjny w języku hebrajskim, którego ocalałe fragmenty przetłumaczyli pracownicy Żydowskiego Instytutu Historycznego w 1996 r. Na ścianie zachodniej widniał napis: To miejsce niech pocieszy Was z żałobnego opłakiwania Syjonu i Jerozolimy”, na ścianie wschodniej: „wstyd תרפ״ח z nim odejdzie” (data ta – [תרפ״ח] – 5688 r.  przeliczona na kalendarz gregoriański – 1928 r. – może odnosić się do roku wzniesienia budynku). Tutaj, po przyjściu konduktu pogrzebowego, żałobnicy – pod przewodnictwem szomera trwali na modlitwie, w czasie gdy w domu obok dokonywano Tahary. Po jej zakończeniu – ciało wprowadzano do domu czuwania wejściem południowym, następowała modlitwa psalmami i dalej, drugim, północnym wejściem dom opuszczał nowo sformowany kondukt, prowadzący ciało zmarłego do grobu.

tahara09

Bejt-Szmira – dom czuwania na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Widok od południowego wschodu. Fot. Waldemar Burzawa, marzec 1982 r. ze zbiorów WUOZ w Płocku.

tahara08

Bejt-Szmira – dom czuwania na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Widok wnętrza. Fot. Waldemar Burzawa, marzec 1982 r. ze zbiorów WUOZ w Płocku.

Oba budynki wykorzystywane były w celach pogrzebowych do 1939 roku.

Po wybuchu II wojny światowej Niemcy dokonali w zasadzie likwidacji cmentarza żydowskiego w Sierpcu. Wprawdzie ziemi uświęconej wielowiekowymi pochówkami sierpeckich Żydów nie naruszyli, lecz ze szczególną dokładnością usunęli „naziemną” część cmentarza – wszystkie nagrobki zostały zniszczone, a płyty (macewy) z hebrajskimi inskrypcjami i dekoracjami – rozpiłowane i wykorzystane jako nowe krawężniki i płyty chodnikowe w mieście. Niestety to nie był koniec. Wielki żal do dawnych polskich sąsiadów wyraził w swych wspomnieniach I. M. Sedroni (Senderowicz), pisząc:

Polacy również uczestniczyli w zbezczeszczeniu świętego miejsca i zniszczeniu pamięci o zmarłych. Zaorali cmentarz i zasadzili na nim zboża i warzywa. Żydzi, którzy wrócili do miasta, otrzymali zapewnienie władz, że po żniwach Polacy nie będą więcej siać i sadzić na tym miejscu

(za: Gmina Sierpc – Księga Pamięci, tłumaczenie angielskie >>)

tahara06

Dawny dom oczyszczenia (Bejt-Tahara) na cmentarzu żydowskim w Sierpcu, wówczas dom mieszkalny pod adresem ul. Wł. Jagiełły 23. Po lewej, w tle, widoczny dach drewnianego domu opłakiwania. Fot. Wojciech Wiśniewski, ok. 1976 r. ze zb. Magdaleny Staniszewskiej.

tahara07

Lapidarium i pomnik na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Widok od południowego wschodu. Fot. Waldemar Burzawa, marzec 1982 r. ze zbiorów WUOZ w Płocku.

Na cmentarzu zamienionym na pole uprawne pozostały dawne domy Bejt-Tahary. Murowany dom oczyszczenia zaadaptowano na dom mieszkalny (istniał i wykorzystywany był do końca l. 70. XX w.) pod adresem ul. Władysława Jagiełły 23 (obecnie jest to pusta parcela, która według nowej numeracji powinna mieć numer 45). Z kolei drewniany dom opłakiwania – zamieniono początkowo na spichlerz, potem na szopkę wykorzystywaną przez jednego z okolicznych mieszkańców nowo budowanego osiedla, zwanego osiedlem Jagiełły (bądź częstokroć określanym jako kierkut, czy cherchut). Od lat 90. XX w. drewniany dom opłakiwania (określany przez okolicznych jako żydowska kaplica) stał pusty. Jego wnętrze nadal częściowo obiegał fryz z hebrajską inskrypcją. W latach 1998–1999 potomek sierpeckiego cadyka rabin Eliakim Schlesinger sfinansował budowę ogrodzenia cmentarza i jego uporządkowanie. 1 września 1999 r. dokonano symbolicznej rekonsekracji cmentarza. Częściowo zawężono wyznaczone przez nowy płot granice nekropolii (z racji nowej zabudowy na zachodnim skraju cmentarza). Dom opłakiwania został oddzielony od sąsiednich zabudowań, nie podjęto jednak działań mających na celu jego odnowienie i zachowanie. W 2005 roku zdemontowano pozostałe fragmenty fryzu inskrypcyjnego i zdeponowano w Urzędzie Miejskim w Sierpcu (obecnie w zasobach Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Sierpca). Rok później zarwał się dach budynku; w 2006 stały tylko dwie ściany, rok później jedna, a w 2009 roku dom całkowicie się zawalił. W ciągu kilku miesięcy zniknęło blaszane pokrycie dachu, a z biegiem czasu również drewniane elementy ścian uległy rozproszeniu. Do dziś przetrwał jedynie fragment betonowej posadzki domu.

tahara-plan-wloki13

Plan przedmieścia Sierpca Włóki Wielkie z 1877 r. (ze zbiorów Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Sierpca) nałożony na zdjęcie lotnicze Google Maps. Wykonał: Piotr Jarzyński (2015). Po prawej stronie widoczny obszar podpisany „Cmentarz żyd.”

kirkut-sierpc2018

Sierpc, cmentarz żydowski przy ul. Wł. Jagiełły. Analiza zmian granic i użytkowania terenu cmentarza po II wojnie światowej. Rys. Tomasz Kowalski, 2018 r. Na podstawie planu przemieścia Włóki z 1877 r., planu Sierpca z 1938 r. oraz współczesnej mapy OpenStreetMap.

Mimo doraźnych działań mających na celu uporządkowanie samego cmentarza (na teren którego tuż po II wojnie światowej, a potem w l. 70. XX w. przewieziono wydobyte z ulic fragmenty macew), które miały miejsce kilka razy w przeciągu ostatnich 20 lat, nie podjęto próby uratowania domu czuwania. Mimo, że był to jedyny na Mazowszu ślad po żydowskiej architekturze funeralnej i w ogóle jeden z niewielu w Polsce (wśród przetrwałych kilku murowanych, m.in. Olsztyn >>, Łódź >>, Gliwice (zaadaptowany na muzeum) >> ), to jego uratowanie nie znalazło choć cienia zainteresowania wśród miejscowych władz, stowarzyszeń, fundacji i innych organizacji.

img_0049

Bejt-Szmira – dom czuwania na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Widok od południowego wschodu. Fot. Robert Lipowski, 2003 (?), fot. za Sierpc Online: LINK >>

img_0056_1

Bejt-Szmira – dom czuwania na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Widok wnętrza. Fot. Robert Lipowski, 2003 (?), fot. za Sierpc Online: LINK >>

cmzyd-sierpc (9)

Bejt-Szmira – dom czuwania na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Widok od wschodu. Fot. za: Paweł B. Gąsiorowski, Nekropolie Ziemi Sierpeckiej, Sierpc 2005.

cmzyd-sierpc (5)

Ruina Bejt-Szmira – domu czuwania na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Widok wnętrza. Fot. Tomasz Kowalski, 2006 r.

dsc05381es

Ruina Bejt-Szmira – domu czuwania na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Widok od południowego wschodu. Fot. tao, III 2007 r., fot. za Sierpc Online: LINK >>

cmzyd-sierpc (1)

Ruina Bejt-Szmira – domu czuwania na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Fot. Tomasz Kowalski, III 2009 r.

cmzyd-sierpc (2)

Ruina Bejt-Szmira – domu czuwania na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Fot. Tomasz Kowalski, III 2009 r.

cmzyd-sierpc (4)

Ruina Bejt-Szmira – domu czuwania na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Fot. Tomasz Kowalski, V 2009 r.

cmzyd-sierpc (3)

Ruina Bejt-Szmira – domu czuwania na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Fot. Tomasz Kowalski, V 2009 r.

cmzyd-sierpc (7)

Ruina Bejt-Szmira – domu czuwania na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Fot. Tomasz Kowalski, XI 2009 r.

cmzyd-sierpc (6)

Ruina Bejt-Szmira – domu czuwania na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Fot. Tomasz Kowalski, XI 2009 r.

Sierpc w trakcie i tuż po II wojnie światowej stracił prawie cały zasób historycznych budynków związanych ze społecznością żydowską (synagoga, domy modlitwy, szkoły, łaźnię, wiele domostw), a ostatnia – niedoceniona, choć niezwykle ważna ze względu na swą unikatowość – perła architektury, jaką był dom opłakiwania z kompleksu domu pogrzebowego na sierpeckim kirkucie – zniknęła na naszych oczach. Powyższe zdjęcia pokazują wyraźnie, że jeszcze kilkanaście lat temu MOŻNA BYŁO ten obiekt uratować.

Bejt-Tahara (inskrypcja w PDDMS)

Ocalone fragmenty fryzu inskrypcyjnego z sierpeckiego Bejt-Szmira znajdują się na ekspozycji w siedzibie Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Sierpca. Fot. Michał Weber, PDDMS.


To była wielka strata dla architektury Sierpca – ale to chyba już takie typowo sierpeckie – albo nasze dobra kultury burzymy sami, albo czekamy aż rozpadną się samoistnie… przykładów z ostatnich lat można by mnożyć. Niestety.

 

cmzyd-sierpc (8)

Lapidarium i pomnik na cmentarzu żydowskim w Sierpcu. Fot. Tomasz Kowalski, XI 2009 r.


Yit’gadal v’yit’kadash sh’mom

(niech ich imiona zostaną wywyższone i uświęcone)

– parafraza pierwszego wezwania modlitwy Kadisz
Niech będzie wywyższone i uświęcone Jego wielkie Imię
(cytat za Księgą Pamięci… z 1959 r. – tymi słowami zakończono rozdział o zniszczonym cmentarzu żydowskim w Sierpcu – LINK >>)

 


edycja, 28.12.2018 r.

załączamy film nakręcony na cmentarzu żydowskim w Sierpcu 15 lat temu, latem 2003 roku, a zdigitalizowany i opracowany na potrzeby „Starego Sierpca”:

https://www.youtube.com/watch?v=emimAZeSjfk

Reklamy

Słup żydowski

Artykuł poszerzony 11.05.2011, w połączeniu z uzupełnieniami wydrukowanymi w czasopiśmie „Sierpeckie Rozmaitości”: nr 2(84)/2011 i nr 3-4(85-86)/2011.



„Słup żydowski w starym mieście Sierpcu”
– akwarela z 1851 roku, skan z „Sierpc. Studia i materiały”, Płock, Sierpc, 1972.

„Śród miasta stoi słup murowany, wystawiony na mocy wyroku trybunału piotrkowskiego z 1739 r. przez żydów z powodu popełnionego przez nich świętokradztwa. Do 1850 r. żydzi słup ten obowiązani byli utrzymywać.”

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich,
pod redakcją Bronisława Chlebowskiego i Władysława Walewskiego, Tom X, Warszawa 1889, s. 595.

HISTORIA, OPIS I FUNKCJONOWANIE OBIEKTU W PRZESTRZENI MIASTA

Rok 1733. Kościół parafialny p.w. św. Bartłomieja w Jeżewie, w dekanacie sierpeckim zostaje sprofanowany. Następuje włamanie i profanacja Najświętszego Sakramentu. Szajka pod dowództwem Żyda Salomona kradnie z kościoła srebrne naczynia i puszkę z komunikantami. Zapominają jednak o psie, którego w pośpiechu zostawiają w świątyni. Zaalarmowani parafianie po naocznym sprawdzeniu włamania do kościoła, ruszyli za psem, który doprowadził ich na ślad złodziei. Rabusie zajęci wówczas byli dzieleniem łupów, a schwytani na gorącym uczynku, okazali się być mieszkańcami nieodległego Sierpca.


Kościół parafialny w Jeżewie. To tu w 1733 roku dokonano włamania i profanacji.
Fot. T. Kowalski

Wedle przekazów, przywódca szajki zbiegł do Brandemburgii, a sześcioletni proces, bez udziału głównego winowajcy, kończy się orzeczeniem Trybunału Koronnego Piotrkowskiego z 1739 roku. Nakazane zostało, by Synagoga sierpecka, w miejscu niegdysiejszego domu Żyda Salomona, wystawiła „kolumnę murowaną na wieczną pamiątkę ze wskazaniem napisami łacińskimi i polskimi […] a w przyszłości kolumnę tę w dobrym stanie utrzymywała[1]. Cytowany na początku „Słownik geograficzny…” wskazuje, że utrzymanie w należytym stanie słupa miało trwać do 1850 roku.[2]

Pobudowany został (prawdopodobnie już w 1739, a może później?) ceglany słup na rzucie czworoboku ze ściętymi narożami, z wyodrębnionymi częściami: podstawy, cokołu i zwieńczenia. W literaturze określony został, jako „barokowy”. Całość skromnej budowli rozczłonkowywały dzielące płaszczyznę słupa gzymsy, oraz płyciny o wykroju wydłużonych ośmioboków. Istotnym elementem był wieńczące go wyobrażenie hostii nad kielichem, lub ewentualnie puszką (pyxis) na komunikanty, zwaną cyborium. Jeśli w istocie był to kielich – całość symbolizowała Eucharystię, którą sprofanowali Żydzi, jeśli zaś było to cyborium – odnosiło się to do zbrodni świętokradztwa i kradzieży dokonanych w 1733 w Jeżewie.

Wedle nakazu Trybunału, na słupie miano umieścić stosowne napisy, przypominające potomnym zbrodnie żydowską. Michał Witwicki, w cytowanym opracowaniu „Ewolucja układu…” przytacza, za Kazimierzem Stronczyńskim tekst spisany z obiektu w 1851 roku [3]:

a) na wierzchu kolumny:
Discite justitiam moniti et non contemnere divos
b) na powierzchni kolumny pod kielichem:
Ascendi ad locum istum ut demoliror cum
c) na środku kolumny:
Quod bona Christi non potest succumbore causa Aedibus inlapsis structa columna docet
d) niżej:
Hic locus immanis delicti venditus ista Sacra mentali plangitur urbi Deus
e) na pedestale:
Decrevit terries ades aequare Tribunal Sacrilegum pressat ista ruina locum.

Jerzy Starnawski, w Notatkach Płockich (nr 4/1978), na stronie 10 zamieścił tekst “Do sprawy sierpeckiego słupa z 1739 roku”. Przytacza on, na podstawie XVIII-wiecznych źródeł rękopiśmiennych polską wersję napisu na słupie:

„Tu miejsce strasznej zbrodni, tu płakać w przemiany.
Bóg nie oszacowany za tynfa przedany.
Z dekretu Trybunału o tak straszną winę
Dom zdezolowany tu poniósł ruinę.
Tak słuszna, że nie mogła w sądach upaść sprawa.
Zwycięski w obalinach w Sierpcu kolos stawa.”

Dziś trudno stwierdzić, czy była to oryginalna polska wersja napisu, czy też wolne tłumaczenie tekstu łacińskiego. Tekst przytoczony przez Starnawskiego jest zbudowany tak, by się rymował, co już sugeruje, że w treści nastąpiły stosowne ingerencje.

Żydzi wywiązywali się w sposób należyty z obowiązku opieki nad słupem. Halina Giżyńska-Burakowska w tekście „Sierpecki słup żydowski”, umieszczonym w zbiorowej publikacji „Ziemia sierpecka znana i nieznana”, wydanej w 2007, dodaje informację, że w 1842 roku remontowano parkan otaczający słup.

Obiekt, wedle nakazu Trybunału, miał istnieć do 1850 roku. Znane nam jednak trzy przedstawienia ikonograficzne, pochodzą kolejno: z 1851, 1896 i z 1. ćw. XX wieku. Dlaczego  słup stał dłużej? – nie wiadomo. Można przyjąć, że po tak długim okresie funkcjonowania obiektu w miejskiej przestrzeni, rozmyła się gdzieś haniebna historia sprzed ponad wieku, a budowlę traktowano raczej, jako „starożytną” pamiątkę.

Literatura podaje, że obiekt zniknął z przestrzeni Sierpca w czasie I wojny światowej. Jego stan techniczny pozostawiał wiele do życzenia. Grzegorz Worobjew w czasopiśmie „Wędrowiec. Pismo Tygodniowe Ilustrowane”, w numerze 40/1896, pod szkicem słupa z 22 czerwca 1896 roku umieszcza tekst:

W starym Sierpcu, dziś lichej mieścinie powiatowej, w dzielnicy żydowskiej, przy ulicy Warszawskiej, w podwórzu własności sukcesorów Adamskich, na wzgórzu wznosi się duży słup murowany. O ile ze struktury jego domyślić się można, niegdyś zdobiły go gzymsy i ładne wyżłobienia; dziś ozdoby te poodpadały, a miejscami widać nagą cegłę.
Przed dwudziestu laty wierzchołek słupa zdobiło wyobrażenie, kielich z pateną, a po bokach istniały łacińskie napisy, obecnie już bardzo zatarte. […] Oryginalne postanowienie trybunału piotrkowskiego od dawna już poszło w zapomnienie, a pomnik coraz bardziej chyli się ku upadkowi”.

Stojący od lat, niecodzienny, niepotrzebny i nierozpoznany zapewne obiekt, wzbudzający zdziwienie i zaskoczenie wśród mieszkańców w pewnym momencie uznany został za zagrażający otoczeniu i jako budowla w fatalnym stanie technicznym został rozebrany. Materiał zapewne wykorzystano jako darmowy budulec.

Tomasz Kowalski
PRZYPISY:
[1] Cyt. za: M. Witwicki, Ewolucja układu przestrzennego miasta Sierpca, [w:] Sierpc. Studia i materiały, Płock, Sierpc, 1972, s.96.
[2] Warto pokusić się o usystematyzowanie terminologii formy architektonicznej jaką był owy słup. W dawnej literaturze spotykamy używane zamiennie wyrażenia słup i kolumna. Dla historyka sztuki, czy architekta różnica jednak jest znacząca. Kolumna to element architektoniczny pełniący funkcje konstrukcyjne, składający się z trzech zasadniczych części: bazy, trzonu i głowicy. Słupem natomiast określa się, często wolnostojący element, niekoniecznie pełniący funkcję podpory. Wzięcie pod uwagę, funkcji sierpeckiego słupa, możemy śmiało odszukać analogię do słupa kary znanego od średniowiecza i związanego z wykonywaniem kar lub nawet wyroków śmierci (por. pręgierz, czy nabicie na pal). Być może w związku z tym, że sprawcy świętokradztwa nie znaleziono, Trybunał zdecydował, że taka forma uwiecznienia – niewykonanego – wyroku, będzie surową formą upamiętnienia zbrodni, a zarazem przyczynkiem do odstraszenia potencjalnych naśladowców Salomona. Używanie w dzisiejszych opracowaniach dotyczących tego obiektu formy „kolumna” jest z punktu widzenia technicznego nieprawidłowe. Szczególnym przypadkiem użycia tego terminu jest wykorzystanie jako elementu składowego pomnika, na głowicy której umieszcza się rzeźbę, posąg (por. Kolumna Trajana w Rzymie, czy Kolumna Zygmunta w Warszawie). Jeśli uznamy, że wieńczący sierpecki obiekt kielich z hostią jest formą pomnika, to cały obiekt, w ostateczności, możemy mianować kolumną.
[3] Kazimierz Stronczyński (ur. 1809, zm. 1896), badacz architektury. Jako przewodniczący komisji rządowej, brał udział w jej pracach, przeprowadzającej inwentaryzację zabytków w Królestwie Polskim. Ich efektem było dzieło „Opisy i widoki zabytków w Królestwie Polskim”. W tomie dotyczącym Guberni Płockiej uwieczniono trzy wizerunki z Sierpca: kościół farny, kościół benedyktynek oraz słup żydowski.

———————————————————————————-

LOKALIZACJA – PIERWSZE PRÓBY I EFEKT KOŃCOWY, ORAZ IGNORACJA OSÓB TRZECICH
(dodane w lutym 2012)

Przez lata zlokalizować słup było trudno. Funkcjonujące i ogólnodostępne materiały traktujące o historii Sierpca pomijały konkretne umiejscowienie obiektu.

Jako rozpoczynający swą przygodę z historią Sierpca, niespełna 17-letni uczeń Liceum, rozpocząłem poszukiwania. Pierwsze pytania kierowałem do znanych sobie autorytetów w dziedzinie lokalnej historii – Pawła Bogdana Gąsiorowskiego, Zdzisława Dumowskiego,  Haliny Giżyńskiej-Burakowskiej i Tomasza Krukowskiego. Na 2008 rok – nie uzyskałem żadnej konkretnej odpowiedzi na temat – gdzie słup mógł niegdyś stać. Jedynym czym mogłem się zadowolić – były stwierdzenia – „gdzieś w dzielnicy żydowskiej”.
Miałem do dyspozycji dwa przedstawienia – słabą jakościowo fotokopię akwareli Kazimierza Stronczyńskiego z 1851 roku, oraz opublikowane w 2007 roku, w „Ziemi Sierpeckiej – znanej i nieznanej” zdjęcie ze zbiorów Polskiej Akademii Nauk, odnalezione przez wspominanego wyżej Pawła Bogdana Gąsiorowskiego.

W 2008 roku podjąłem próby ulokowania na podstawie obu źródeł budowli słupa żydowskiego. Za pomocny materiał uznałem wydaną w 2006 roku wspomnieniową książkę „Gmina Sierpc – Księga Pamięci”, zawierającą żydowskie wspomnienia sierpczan sprzed II wojny światowej. Zaintrygowało mnie, wtrącone zdanie, znalezione w opisie niefunkcjonującej dziś ulicy Mykwy, które brzmiało: Lecz swoją wielką sławę ta uliczka zyskała z zupełnie innego powodu. W „Księdze pamięci” nie ma słowa o ulokowaniu słupa, więc wziąłem za warte sprawdzenia, ewentualne „ulokowanie słupa” na ulicy Mykwy. Efektem tych prób był tekst opublikowany w reaktywowanych wówczas „Sierpeckich Rozmaitościach”, w numerze 1(75)/2009.
Tekst przyjęty ze sporym entuzjazmem nie oznaczał dla mnie zakończenia prac nad poszukiwaniami, gdyż miejsce to, nie było dla mnie w 100% przekonywujące, choć był to pierwszy krok w ogólnodostępnej literaturze do pełnego rozwiązania zagadki słupa.


Pierwsza proponowana, niesłuszna, lokalizacja słupa. 2008/09 r.
Fot. T. Kowalski

Pod koniec 2010 roku z sugestią przyszła pani Grażyna Kłos z Urzędu Miejskiego. Po przeczytaniu mojego zeszłorocznego artykułu, zasugerowała spotkanie na miejscu – w okolicy stacji CPN przy 11 listopada. Tam też, przedstawiła mi relację Pani Bronisławy Wojciechowskiej, mieszkającej w domu przy ulicy 11 listopada 21. Wedle jej wspomnień, zasłyszanych od nieżyjących już babci i mamy – słup stał w pobliżu owego domu przy 11 listopada – kilkanaście metrów na wschód od sugerowanej przeze mnie lokalizacji z 2009 roku. Wypadało zrobić rozeznanie w terenie na sprawdzenie wspomnień kobiety. Znane mi wówczas dwa przedstawienia słupa – i tu – dawały się „dopasować”, by stwierdzić, że – być może to tu stał owy słup. Wedle tego powstał kolejny, uzupełniający artykuł na łamach „Sierpeckich Rozmaitości”, w którym postawiłem kolejną tezę – obalając swoje poprzednie przypuszczenia, tym razem na podstawie odnalezionego przekazu ustnego. Powstał w ten sposób tekst pod tytułem „Sierpecki słup żydowski – suplement”, opublikowany w numerze 9(83)/2011.


Druga, sugerowana wg. wspomnień p. Bronisławy Wojciechowskiej lokalizacja, przyjęta w 2010 roku. (Błąd okazał się kilkumetrowy, o tym – poniżej).
Fot. T. Kowalski

Dnia 8 maja 2011 otrzymałem od Magdaleny Staniszewskiej, pracowniczki Biblioteki Miejskiej, informację, że na popularnym serwisie allegro.pl pojawiła się gazeta z 1896 roku zawierająca na jednej ze stron rysunek słupa. Relatywnie duży koszt kupna całej gazety zmusił mnie do nawiązania kontaktu ze sprzedawcą i prośby o skan samej strony dotyczącej słupa. Bezproblemowo otrzymałem takiż i z wydrukowanym zdjęciem udałem się następnego dnia rano ze wspominaną wyżej Grażyną Kłos by porównać nowe odkrycie. Okazało się, że poprzednie wspomnienia Pani Bronisławy Wojciechowskiej nieco się różniły od odkrytego nowego faktu. Trzeci, odnaleziony rysunek umiejscawiał słup po drugiej stronie budynku przy 11 listopada – po prostu – 5 metrów bardziej na wschód. Mimo, że nie do końca przekonana seniorka przyznała mi rację, miałem już niezbity dowód (rysunek  pokazywał istniejący owy dom, więc nałożenie go na widok dzisiejszy był bardzo sugestywny) na ostateczną lokalizację, stopniowo odkrywanego przeze mnie od 2008 roku słupa.

 
Pani Grażyna Kłos (z lewej) i Pani Bronisława Wojciechowska (z prawej) w rozmowie 9 V 2011 roku, po odkryciu trzeciego wizerunku słupa.
Fot. T. Kowalski

 
Dyrektor Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta, Pan Tomasz Krukowski (z lewej) i Pani Grażyna Kłos (z prawej), 9 V 2011.
Dyrektor Krukowski trzyma w ręku wydrukowany, odkryty dzień wcześniej, wizerunek słupa z 1896 roku, który na następny dzień „ogłosi” na swojej stronie jako nowe odkrycie Pracowni.
Fot. T. Kowalski

Tymczasem, podczas wspólnych oględzin z paniami Grażyną Kłos i Bronisławą Wojciechowską z wydrukowanym najnowszym odkryciem ikonograficznym dotyczącym słupa, niespodziewanie dołączył do nas pan Tomasz Krukowski, z Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Sierpca. Zainteresowany naszymi działaniami w dość spontaniczny sposób sfotografował wydrukowany, nowo odkryty wizerunek słupa, trzymany w moich rękach i rozpoczął swoje własne zdjęcia porównawcze (por. fotografie z 9 V 2011 roku poniżej). Już następnego dnia na stronie internetowej Pracowni, kierowanej przez pana Krukowskiego pojawił się artykuł o, uwaga, najnowszym odkryciu Pracowni, nieznanego dotąd wizerunku słupa żydowskiego. Bez zwrócenia uwagi na prowadzone przeze mnie dotychczasowe badania i wyszukany dzień wcześniej i odkryty wizerunek słupa – pan dyrektor – przypisał sobie odkrycie tego rysunku. (Czyż to nie znamienity przykład współczesnego odkrywcy?! Szkoda, że mamy dziś tak mało, tak błyskotliwych ludzi!). Warto dodać, że owy artykuł zniknął już ze strony w/w placówki.

Opracowanie tekstu uzupełniającego moje poprzednie dwa artykuły musiało potrwać. Dodatkowo należy doliczyć czas składu i druku czasopisma. Jednak już w numerze 10(84)/2011 pojawiła się ostateczna, potwierdzona dochodzeniem „krok po kroku” przez dwa lata, obserwowana przez czytelników na łamach „SR” lokalizacja słupa. Chochlik drukarski sprawił, że nie wydrukowano wówczas skanu owego, odnalezionego rysunku, który musiał poczekać do numeru 11-12(85-86)/2011, kiedy to w końcu został pokazany sierpczanom odkryty w Internecie w maju 2011 roku trzeci, unikatowy wizerunek słupa.
Poniżej zestawienie fotograficzne wszystkich trzech wizerunków słupa z porównaniami współczesnymi:


Tym razem, najbardziej przekonywująca lokalizacja (2011) słupa żydowskiego w Sierpcu. Powyżej akwarela z 1851 roku, niżej fot. współczesna – fot. T. Kowalski.

Tę samą lokalizację potwierdza zdjęcie z 1. ćw. XX wieku, ze zbiorów Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk. Po prawej fot. współczesna – fot. T. Kowalski

I trzeci, ostateczny dowód w sprawie, na ulokowanie słupa. Rysunek Grzegorza Worobjewa z 1896 roku. Po prawej – fotografia współczesna – fot. T. Kowalski.

Gdyby mało było ignorancji dyrektora Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Sierpca (przejawiającej się już w maju 2011, przez przypisanie sobie odkrycia przez Pracownię wizerunku słupa), w końcu 2011 roku na sierpecki rynek wszedł szumnie i długo zapowiadany biuletyn Pracowni, pt. „Dziejopis Sierpecki”.

Zaskakującą jest podejmowana tematyka. Otóż aż siedem stron poświęcono „zbadaniu” historii słupa. Zbierany przeze mnie i publikowany na łamach „Sierpeckich Rozmaitości” od 2009 roku (wszak to nie kto inny, jak sam dyrektor Krukowski zachęcał mnie do opublikowania w 2009 roku na łamach „SR” tekstu o słupie) materiał został wykorzystany, łącznie ze źródłami, na podstawie których łatwo było stworzyć, pozornie nowy tekst, opisujący „jakże niezwykle błyskotliwe odkrycia Pracowni”.
Dyrektor poza ponownym potwierdzeniem „odnalezienia” na allegro.pl rysunku z 1896 roku, bagatelizuje wszystko co zostało w sprawie słupa ustalone, uznając to za „nieprofesjonalne”, „naciągane”, czy będące „nadużyciem”. W sprawie dziejów słupa nie wnosi nic nowego, poza sparafrazowanymi zdaniami z tekstów z „SR”, ale… lokalizuje słup! Tak proszę państwa! Lokalizuje go w miejscu, do którego dołączył do mnie i p. Grażyny Kłos 9 V 2011, kiedyśmy to wykonywali porównawcze fotografie z nowo odkrytym rysunkiem słupa. Czyż to nie zaskakujący zbieg okoliczności?

Poza trącającymi jadem komentarzami na temat dotychczasowych ustaleń (chodzi o tekst H. Giżyńskiej-Burakowskiej z 2007 roku, oraz moje kolejne z 2009, 2010 i 2011 roku) nawet pół słowem nie wspomina o ich istnieniu w ogólnodostępnej literaturze.
Czym to jest spowodowane? Czyżby jakiś kompleks? Autor nie stroni jednak od rzeczowych pomyłek i swoich własnych innowacyjnych teorii, które na zdrowy rozum mieć miejsca nie mogą, ale ja – jako persona non grata – dla Pana dyrektora, daruję sobie komentarz w tej sprawie. Uważam ponadto, że byłoby to niestosowne i świadczące braku podstawowych zasad bon-ton’u.

Zadać sobie można pytanie – czemu Pracownia, operująca tysiącami zdjęć i dokumentów, mogąca podejmować badania na wszelkie sierpeckie tematy, podejmuje te, które już są częściowo opracowane?
Tam gdzie można znaleźć lukę – Pracownia uzupełnia ją i opracowanie stan badań przypisuje sobie, a tam gdzie już nic dopisać nie można – szuka pretekstu do skrytykowania i zbagatelizowania dotychczasowej pracy.
Bardzo ignorancka zagrywka. Świadczy jedynie o braku umiejętności prowadzenia własnych badań – łatwiej przecież wykorzystać to co już ktoś zaczął, żeby pierwszy etap pracy heurystycznej – mieć już za sobą.
Zachowanie prymitywne i nieprzystające, chyba, miejskiej placówce organizacyjnej. Nie wymagające już dalszego komentarza.

Tomasz Kowalski, w lutym 2012 roku